Nakarm swoje wewnętrzne dziecko

Gdzieś w każdym z nas, jest dziecka ślad…
Ten piękny tekst śpiewa Kuba Badach, w piosence Małe szczęścia, Roberta Jansona. Zawsze, kiedy tylko ją słyszę, czuję ogromną radość połączoną z nostalgią. Radość, bo każdego dnia cieszę się drobiazgami jak dziecko, a nostalgia… no cóż, mam świadomość, że wiele wydarzeń i osób już nie powróci, a to odczucie akurat należy do świata dorosłych.

W wyniku przemieszenia tych dwóch światów, poczułam kiedyś jak rodzi się we mnie wrażenie rozdarcia: świadomej przemijania kobiety, przeciwstawionej radosnej dziewczynce. Myślałam, że to nie jest ani normalne, ani dobre. I nie podając tutaj przykładów krytyki z otoczenia, bo nie o to w tym momencie chodzi, przejdę od razu do najważniejszego momentu: akceptacji tego, co jest we mnie. Bo przecież skoro byłam dzieckiem, to ono nigdzie nie odeszło. Powoli dojrzewałam, ale dziewczynka, którą byłam wciąż we mnie istnieje.

Scan aaa (2)

Archiwum prywatne Anny Purowskiej

2017-06-01-20-24-47

Anna Purowska

Nie będę oszukiwać, jako dziecko bardzo chciałam być dorosła. Chyba wszyscy chcieliśmy. Chłopcy ścigali się na swoich wyimaginowanych motorach, co chwilę tankując w tajnych bazach a my, grzeczne dziewczynki gotowałyśmy zupę dla lalek i byłyśmy radosnymi sprzedawczyniami… a co podać? a ile to kosztuje? Było cudownie! Przewracał się garnek a my zbierałyśmy ze śmiechem kolorowe karteczki wierząc, że, jak przystało na prawdziwe panie domu, ścieramy zupę z podłogi. Nie sposób nie wspomnieć o niekończących się zasobach gotówki w najróżniejszej postaci. Myśląc o tych radosnych, beztroskich zabawach w dorosłość, mam zawsze przed oczami swojego kolegę, który zapewne jeśli to przeczyta będzie wiedział, że o nim mowa. Otóż wciąż pamiętam, jak przy zabawie w sklep, jako pięcioletni chłopiec kupił cała torbę mydeł, past do zębów, szamponów (rodzice przynosili do przedszkola puste opakowania abyśmy mogli mieć sklep z prawdziwego zdarzenia). Chłopiec całą torbę położył na dużym aucie, przewiózł do kącika lalek, a następnie wszystko wyrzucił, mówiąc do swoich oczekujących na obiad dzieci: żryjcie.
Dzieci się najadły. Sprzedawczynie zadowolone, bo przecież ich praca to czysta przyjemność. Zupa sprzątnięta i ani jednej plamy po jej wylaniu na dywanie nie ma. Motory mają pełne baki, a kieszenie są pełne forsy.

 

Nawet nie wiem w jakim momencie nastąpił ten przełom. Kiedy bycie dorosłą stało się faktem, a my, dziewczynki gospodynie, sprzedawczynie i dzielni motocykliści, zaczęliśmy się widywać na imprezach, lub w parkach z własnymi dziećmi.

A przepraszam, zapomniałam jeszcze, że był jeden ważny etap. Simsy. Już będąc w gimnazjum zbudowałam piękny dom z basenem i ogródkiem, w którym kwitły najpiękniejsze, kolorowe kwiaty. Pamiętam, że istniał kod, który sprawiał, że na moim koncie pojawiały się ogromne sumy pieniędzy. Nie zapominajmy też o tym, że w domu nie mieszkałam sama. Był ze mną mąż oraz dzieci i bardzo dobrze pamiętam, jak uwielbiałam przenoszenie się w ten świat, zaraz po wypełnieniu szkolnych obowiązków.

 

Tak bardzo marzyłam o staniu się dorosłą, że kiedy w końcu to do mnie dotarło, za nic nie chciałam się żegnać z moim wewnętrznym dzieckiem. Czułam zawsze, że ono we mnie jest. Choć, jak się okazało praca w prawdziwym sklepie nie należy do najlżejszych, a rozlanie zupy nie skutkuje zbyt często radosnym chichotem. Nie pytałam też kolegów, ale domyślam się, że ich pojazdy to teraz bezpieczne i rodzinne auta, które nie tankują się same…

Anna Purowska

Anna Purowska

Ale kto z nas, będąc już poważnym dorosłym, nie śmiał się do bólu brzucha? Nie cieszył z drobiazgu? Nie powiedział czegoś bez zastanowienia? Nie wpadł w totalną złość, z tupnięciem i płaczem?
Tak właśnie robią dzieci. Są spontaniczne i szczere.
Znam te uczucia i znam ludzi, którzy też tak mają. A to najlepszy przykład, na to, że żyją w nas dzieci, którymi byliśmy kiedyś.
Wiem, że nie pozostaję sama z tym odczuciem i teraz wiem też na pewno, że nie ma w tym nic złego. Być może każdy z nas to ma? Nie odważę się napisać, że wszyscy, bo jako dorosła osoba wiem już, że używając słów wszyscy, czy nikt, należy mieć świadomość ich silnego znaczenia. Wiem. Myślę, że sporo wiem, choć nigdy nie stwierdzę, że wiem wszystko. Dorosłość to też świadomość swoich słabości. Dzieciom często się wydaje, że rodzice nie płaczą, bo dla nich są superbohaterami.

Można być zatem dorosłym, dojrzałym, a jednocześnie posiadać w swoim wnętrzu radosne, lub rozzłoszczone, pełne emocji dziecko.
Dajmy mu schronienie i pewność że może czuć się bezpieczne. Człowiek dojrzewa, ale dziecko którym był nigdzie nie odchodzi. Ono żyje we wnętrzu dorosłego. Być może każdego? Czasem stłumione, nie dopuszczone do głosu. Głodne lub nakarmione resztkami, kiedy dorosły nie pozwala mu dojść do głosu, wstydząc się swoich spontanicznych reakcji.

Chrońmy swoje wewnętrzne dziecko…

Dajmy mu poczucie bezpieczeństwa oraz pewność, że nie zostanie odrzucone będąc sobą i okazując emocje, które odczuwa. Pozwólmy mu rozlać zupę.
Pozwólmy mu na radość, smutek i złość.
Szczęśliwe, wewnętrzne dziecko to szczęśliwy dorosły.

Anna Purowska

Anna Purowska

Anna Purowska

„Póki radość jest w nas
Słońca dłoń gładzi twarz
Warto żyć, warto śnić, warto być
Póki wciąż śpiewa ptak
Rzeka ma źródła smak
Warto śmiać, cieszyć się
Warto kochać

Gdzieś w każdym z nas
Jest dziecka ślad
Małe szczęścia
I ich smak

Póki śmiech tłumi łzy
Cieszą nas zwykle dni
Warto żyć, warto śnić, warto być
Póki wciąż mamy sny
Krąży w nas czerwień krwi
Warto śmiać, cieszyć się, warto
Kochać

Gdzieś w każdym z nas
Jest dziecka ślad
Małe szczęścia
I ich smak
(…) ”

Autor tekstu piosenki: Andrzej Ignatowski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


  • RSS