Nerwy do konserwy!

Nerwy do konserwy!

Czyli prosto, lekko i subiektywnie na temat psychosomatyki

 

Anna Purowska

Anna Purowska

 

Czy nerwy dotyczą każdego w ten sam sposób?

Nerwy oraz stres towarzyszą w dzisiejszych czasach chyba każdemu z nas, a zdecydowałam się użyć słowa chyba, ponieważ nie chciałabym urazić tych, którzy z tymi przypadłościami potrafią sobie poradzić. Bo właśnie o radzenie sobie chodzi mi teraz najbardziej.

Istnieją ludzie, na których wymagający szef nie robi żadnego wrażenia. Osoby te, będąc świadome swojej wartości, lub po prostu nie zastanawiając się nad tym zbytnio, robią swoje, a zaraz po wywiązaniu się z narzuconych obowiązków wracają do domu zapominając o tym, co działo się wcześniej. Opuszczając miejsce pracy, potrafią zamknąć drzwi, domknąć dokładnie wszystkie okna i rozpocząć popołudnie lub wieczór w miłym nastroju, nie powracając w myślach ani na chwilę do tego, co wydarzyło się w ciągu dnia. Wymagający szef, lub natłok pracy jest tu tylko przykładem, gdyż osoby o takim typie nastawienia radzą sobie dobrze w najróżniejszych sytuacjach życiowych, dotyczących chociażby funkcjonowania w grupie społecznej.

Znam też takich ludzi, którzy poprzez stres doświadczają motywacji. Czują się oni, jakby napędzani dzięki coraz większej ilości obowiązków i lubią to, ponieważ wiedzą, że bez tego motoru napędzającego ich umysły, czy sprawność fizyczną, nie mieliby ochoty rano wyrwać się z łóżka. Dla takich osób – im więcej obowiązków, tym lepiej. Są w stanie wszystko sobie zaplanować i zrealizować z bardzo zadowalającymi wynikami.

Na swojej drodze spotkałam też takich ludzi, którzy przeżywali emocjonalnie swoje obowiązki. Czasem bolał ich brzuch, lub nie mogli spać przed egzaminami, czy ważnymi spotkaniami, ale stres, który ich dotykał był na tyle krótkotrwały, że szybko osoby te powracały do swoich zadań. Czuły się zmotywowane i choć czasem poddenerwowanie brało górę, bardzo szybko udawało się im je opanowywać.

A teraz główny punkt mojej wypowiedzi. Osoby z zaburzeniami psychosomatycznymi, czyli najprościej rzecz ujmując, z dolegliwościami cielesnymi, które swoje podłoże mają w psychice. Kiedyś rozumiałam je błędnie, dlatego też uznałam, że warto napisać na ten temat kilka słów. Otóż lekarze nie zawsze są w stanie laikowi, przestraszonemu małemu człowieczkowi stojącemu przed wielkim wyzwaniem wykonania zleconych badań, wytłumaczyć najprościej to, co dla nich nie jest wcale skomplikowane.

Anna Purowska

Anna Purowska

Przyczyna psychiczna?

Osobie, która usłyszy taką diagnozę może towarzyszyć sporo pytań, na przykład: – Czy mają mnie za (bez obrazy proszę) wariatkę? Myślą, że sobie to wszystko wmówiłam? Wymyśliłam swoje objawy? Że moje problemy są jakby mniej ważne, no bo przecież psychiczne?

Długo, bo kilka lat może trwać odnalezienie, odpowiednie wytłumaczenie oraz ostateczne zdiagnozowanie zaburzeń psychosomatycznych. I tak bywa w bardzo wielu przypadkach. Lekarze, często chcą najpierw dokładnie zdiagnozować człowieka, zanim wyślą go do psychologa, czy psychiatry. Niestety bywa też, że tego nie zasugerują. Ale! To nie musi trwać, jak w moim przypadku, kilka lat. Dopiero rok temu trafiłam na młodą lekarkę, cudowną kobietę, która podjęła się szukania przyczyny mojego wciąż pogarszającego się samopoczucia. Miałyśmy wspólny cel i udało nam się. Szłyśmy po nitce do kłębka, brałyśmy pod lupę każdy drobiazg, zostałam przebadana pod każdym możliwym kątem.

Niekończące się pasmo skierowań i badań może doprowadzać do kolejnych frustracji, a w tym wszystkim, paradoksalnie, najbardziej rozczarowuje fakt idealnych, wręcz książkowych wyników.

Czyżbym była hipochondryczką?

Anna Purowska

Anna Purowska

Objawy psychosomatyczne w prostym wydaniu.

Na co dzień raczej nie zastanawiam się nad tym, jak funkcjonuje mój organizm. Myślę, że większość osób tego nie robi. Serce bije, płuca oddychają, krew krąży, przełyk przyjmuje jedzenie, nerki filtrują…i tak dalej. Jeżeli któryś z narządów zaczyna boleć, lub gorzej funkcjonować udajemy się do odpowiedniego lekarza, który po zbadaniu i wykryciu na przykład zapalenia pęcherza (które było wywołane przeziębieniem) może zlecić odpowiednie wskazówki, które pomogą się pozbyć lub złagodzić objawy złego samopoczucia. W przypadku zaburzeń psychosomatycznych, odpowiadających temu samemu zapaleniu pęcherza, leczenie może trwać bardzo długo i mieć skłonności nawracające, ponieważ zwalczany jest jedynie objaw, a nie sama przyczyna, czyli problem leżący w psychice pacjenta. Mówiąc najprościej, zestresowany organizm jest mniej odporny.

W przypadku zaburzeń psychosomatycznych, jeżeli przyczyna o podłożu psychicznym jest pewna, to nie warto zwlekać i udać się na wizytę do specjalisty w tej dziedzinie. Często bywa tak, że nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak wiele wydarzeń, czy myśli mąci dogłębnie nasze emocje. Żyjemy z nimi w błogiej nieświadomości, a terapia, choć bywa długa, pozwala nam do nich dotrzeć. To, że ktoś nie radzi sobie z nerwami i stresem, wcale nie oznacza, że taki już jest i takim pozostanie. Psychologia i psychiatria to dziedziny, które wciąż prężnie się rozwijają. Dla kogo, jak nie dla nas?

Anna Purowska

Anna Purowska

Konserwa naszego wnętrza

Często mówi się, że takie mamy czasy. Ciągła pogoń za pracą, coraz szybsze tempo życia i najogólniej rzecz ujmując – dużo stresu. Już kilka lat temu usłyszałam dość znane stwierdzenie, brzmiące nerwy do konserwy. I bardzo dobrze byłoby, gdybyśmy potrafili je gdzieś zamykać. Niestety często tą konserwą dla nerwów staje się nasze wnętrze, a problem nawarstwiając się atakuje nie tylko serce, które bije coraz szybciej, czy rozum, który zbiera myśli wokół jednego, dręczącego tematu. Nerwy zesłane do tak zwanej konserwy naszego wnętrza są w stanie zaatakować każdy z możliwych organów oraz części ciała, powodując tym samym różnego rodzaju nerwice oraz dając objawy somatyczne.

Nie jestem lekarzem, a z medycyną wspólnego mam tyle, ile gabinetów lekarskich udało mi się już odwiedzić oraz badań, które miałam okazję wykonać. Nie znam złotego środka, nie nabyłam cudownych umiejętności radzenia sobie ze stresem…

!Ale do tego chcę dążyć!

Doświadczyć cudownej mocy odsuwania od siebie złych emocji, a jeżeli już nerwy to tylko do konserwy i koniecznie na eksport! Wykrzyczeć! Wyrzucić! Byle jak najdalej!

 

Wszystkim czytelnikom życzę tego samego!

 

Anna Purowska

  2 comments for “Nerwy do konserwy!

  1. ~Katarzyna
    28 lutego 2017 o 17:47

    Aniu jesteś wielka, tak trzymaj ! Konkretny artykuł ;)

    • Anna Purowska
      1 marca 2017 o 16:32

      Wielkie dzięki <3

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


  • RSS